Niekorzystne rozporządzenie mieniem w sprawie o oszustwo – grafika do artykułu
|

Zamiar ewentualny a oszustwo – dlaczego samo „godzenie się” zwykle nie wystarcza do art. 286 k.k.?

Oszustwo z art. 286 § 1 k.k. nie polega na samym ryzyku, błędzie biznesowym albo nieudanej transakcji. Nie wystarczy też, że ktoś przewidywał możliwość wyrządzenia szkody i się na nią godził. Klasyczne oszustwo wymaga działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a więc szczególnego, kierunkowego nastawienia sprawcy. W praktyce spraw karnych w Tarnowie i Krakowie właśnie brak takiego zamiaru bywa jednym z najważniejszych argumentów obrony.

Czym jest zamiar ewentualny?

Kodeks karny w art. 9 § 1 rozróżnia dwie podstawowe postacie zamiaru. Sprawca działa umyślnie, jeżeli chce popełnić czyn zabroniony albo jeżeli przewidując możliwość jego popełnienia, godzi się na to. Pierwsza sytuacja to zamiar bezpośredni. Druga to zamiar ewentualny.

W uproszczeniu: zamiar ewentualny oznacza, że sprawca niekoniecznie dąży do danego skutku jako swojego celu, ale przewiduje, że może on nastąpić, i akceptuje taką możliwość.

Przykład: ktoś podejmuje ryzykowne działanie, wie, że może dojść do określonego skutku, ale mimo to kontynuuje. W wielu typach przestępstw taka konstrukcja może wystarczyć. Przy oszustwie z art. 286 § 1 k.k. problem wygląda jednak inaczej.

Dlaczego przy oszustwie to za mało?

Art. 286 § 1 k.k. mówi o działaniu „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”. To nie jest neutralne sformułowanie. Ono oznacza, że sprawca ma działać po coś: chce osiągnąć korzyść majątkową i właśnie w tym celu posługuje się wprowadzeniem w błąd, wyzyskaniem błędu albo niezdolnością pokrzywdzonego do należytego pojmowania działania.

Dlatego przy sprawstwie oszustwa nie wystarczy ustalenie: „sprawca przewidywał, że kontrahent może zostać wprowadzony w błąd”. Trzeba wykazać więcej: że sprawca chciał doprowadzić pokrzywdzonego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, wykorzystując określony mechanizm oszukańczy.

Sąd Najwyższy w wyroku V KK 379/17 podkreślił, że przypisanie art. 286 § 1 k.k. wymaga wykazania zamiaru bezpośredniego szczególnie zabarwionego, obejmującego zarówno cel, jak i sposób działania sprawcy.

Co musi obejmować zamiar sprawcy?

W sprawie o oszustwo zamiar nie może dotyczyć tylko ogólnej chęci zysku. Musi obejmować cały mechanizm czynu.

Oznacza to, że oskarżyciel powinien wykazać, że sprawca obejmował świadomością i wolą co najmniej to, że:

  • wprowadza pokrzywdzonego w błąd albo wykorzystuje jego błąd
  • robi to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej
  • pokrzywdzony pod wpływem tego błędu rozporządzi mieniem
  • rozporządzenie to będzie dla niego niekorzystne.

To nie oznacza, że sprawca musi znać wszystkie szczegóły prawne swojego działania. Musi jednak chcieć wykorzystać fałszywy obraz rzeczywistości po to, aby uzyskać korzyść majątkową.

Dlaczego to ma znaczenie w sprawach gospodarczych?

W sprawach gospodarczych bardzo łatwo pomylić ryzyko biznesowe z oszustwem. Przedsiębiorca może przewidywać, że nie uda mu się zapłacić w terminie. Może zakładać, że kontrakt będzie trudny do wykonania. Może liczyć na finansowanie, które później nie przyjdzie. Może podejmować złą decyzję biznesową.

To wszystko może być cywilnie ryzykowne, nieodpowiedzialne albo nierzetelne. Ale nie zawsze oznacza jeszcze zamiar oszustwa.

Kluczowe pytanie brzmi: czy już w chwili zawierania umowy sprawca chciał wykorzystać błąd kontrahenta, aby doprowadzić go do niekorzystnego rozporządzenia mieniem?

Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, to samo przewidywanie problemów z wykonaniem umowy nie powinno automatycznie prowadzić do odpowiedzialności z art. 286 k.k.

Zamiar nie może być dorozumiany z samego niewykonania umowy

To bardzo ważny punkt obrony. Nie można przyjmować, że skoro ktoś nie wykonał umowy, to automatycznie od początku miał zamiar oszukać. Sąd Najwyższy w sprawie II KK 335/22 zwracał uwagę na zarzut wadliwego utożsamiania winy za nienależyte wykonanie umowy z winą umyślną w rozumieniu prawa karnego. W sprawach o art. 286 k.k. konieczne jest wykazanie zamiaru bezpośredniego kierunkowego wprowadzenia w błąd albo wyzyskania błędu.

To dobrze wpisuje się w praktykę spraw karnych gospodarczych. Organ ścigania nie powinien ograniczać się do prostego schematu: była umowa, nie było zapłaty, jest pokrzywdzony, więc jest oszustwo. Potrzebne jest odtworzenie zamiaru z chwili czynu.

Jak dowodzi się zamiaru?

Zamiar istnieje w świadomości sprawcy, więc zwykle nie da się go udowodnić jednym dokumentem. Sąd Najwyższy w V KK 379/17 wskazał, że zamiar może być dowodzony całokształtem okoliczności podmiotowych i przedmiotowych.

W praktyce znaczenie mogą mieć:

  • sytuacja finansowa sprawcy przed zawarciem umowy
  • składane zapewnienia
  • korespondencja z kontrahentem
  • wcześniejsze podobne zachowania
  • sposób wykorzystania uzyskanych pieniędzy lub towaru
  • natychmiastowe zerwanie kontaktu
  • ukrywanie majątku
  • posługiwanie się fikcyjnymi dokumentami
  • brak realnego planu wykonania umowy.

Ale te okoliczności trzeba oceniać ostrożnie. Późniejszy brak zapłaty może być dowodem pośrednim, ale sam w sobie nie przesądza o zamiarze z chwili zawierania umowy.

Kiedy brak zamiaru kierunkowego może być argumentem obrony?

Brak zamiaru bezpośredniego kierunkowego może być bardzo silnym argumentem w sprawach, w których:

  • istniał realny plan wykonania umowy
  • kontrahent znał ryzyko transakcji
  • opóźnienie wynikało z późniejszych, nieprzewidzianych okoliczności
  • sprawca podejmował działania zmierzające do zapłaty albo wykonania umowy
  • nie składał fałszywych zapewnień
  • nie ukrywał istotnych informacji
  • istniał rzeczywisty spór co do jakości, ceny, terminu albo zakresu świadczenia.

W takich sytuacjach obrona powinna pokazywać nie tylko, że sprawa ma charakter cywilny. Trzeba wykazać, że w chwili zawierania umowy nie było zamiaru wykorzystania błędu pokrzywdzonego.

Czy zamiar ewentualny może mieć znaczenie przy pomocnictwie do oszustwa?

Tak — i tu trzeba zrobić ważne zastrzeżenie.

Inaczej wygląda odpowiedzialność sprawcy oszustwa, a inaczej pomocnika. Sprawca art. 286 § 1 k.k. musi działać z zamiarem bezpośrednim kierunkowym. Natomiast przy pomocnictwie do oszustwa orzecznictwo dopuszcza możliwość odpowiedzialności pomocnika także przy zamiarze ewentualnym, jeżeli pomocnik przewiduje, że ułatwia innej osobie popełnienie czynu zabronionego, i się na to godzi.

Wynika to z art. 18 § 3 k.k., który opisuje pomocnictwo jako ułatwienie popełnienia czynu zabronionego „w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego”. Art. 20 k.k. przewiduje natomiast, że każdy ze współdziałających odpowiada w granicach swojej umyślności albo nieumyślności, niezależnie od odpowiedzialności pozostałych.

To ma duże znaczenie w sprawach tzw. osób pobocznych: pośredników, kurierów, osób użyczających rachunki, dostarczających dokumenty albo uczestniczących w obrocie pieniędzmi. Nie można automatycznie traktować ich jak głównych sprawców oszustwa, ale nie można też z góry wykluczyć odpowiedzialności za pomocnictwo.

Gdzie jest granica przy osobach pobocznych?

Przy osobach pobocznych kluczowe jest pytanie: co ta osoba naprawdę wiedziała i na co się godziła?

Nie wystarczy, że zachowanie obiektywnie ułatwiło cudze oszustwo. Trzeba wykazać umyślność. SN w sprawie III KK 164/23 podkreślił, że zamiar pomocnika nie może być dorozumiany, lecz musi być pewny i udowodniony.

Dlatego w sprawach dotyczących pomocnictwa trzeba badać:

  • czy pomocnik znał oszukańczy charakter działania głównego sprawcy
  • czy przewidywał możliwość popełnienia oszustwa
  • czy akceptował taką możliwość
  • czy jego zachowanie rzeczywiście ułatwiło czyn
  • czy nie mamy raczej do czynienia z nieświadomym udziałem w cudzej transakcji.

To bardzo praktyczne np. w sprawach „odbieraków”, rachunków bankowych, przewozu pieniędzy, fikcyjnych faktur albo pośrednictwa w transakcjach.

Zamiar ewentualny, paserstwo i pranie pieniędzy

Jeżeli dana osoba pojawia się dopiero po dokonaniu oszustwa, trzeba uważać z kwalifikacją. Nie każde późniejsze przyjęcie pieniędzy, pomoc w ich przekazaniu albo udział w ukrywaniu środków będzie pomocnictwem do oszustwa. Pomocnictwo musi ułatwiać popełnienie czynu, a więc co do zasady musi poprzedzać dokonanie albo towarzyszyć czynowi.

Działania po fakcie mogą być oceniane przez pryzmat innych przepisów, np. paserstwa albo prania pieniędzy, zależnie od konkretnego stanu faktycznego. To będzie zresztą dobry temat na osobny wpis o momencie dokonania oszustwa, usiłowaniu i działaniach po fakcie.

Perspektywa pokrzywdzonego

Z perspektywy pokrzywdzonego najważniejsze jest, aby w zawiadomieniu nie ograniczać się do opisania szkody. Trzeba pokazać zamiar sprawcy.

W praktyce warto opisać:

  • co sprawca wiedział przed transakcją
  • jakie zapewnienia składał
  • co zataił
  • dlaczego pokrzywdzony podjął decyzję pod wpływem tych okoliczności
  • na czym polegało niekorzystne rozporządzenie mieniem
  • jakie zachowanie sprawcy po transakcji potwierdza wcześniejszy zamiar.

Bez tego organ ścigania może uznać, że sprawa dotyczy jedynie niewykonania umowy.

Perspektywa obrony

Z perspektywy obrony najważniejsze jest rozbicie automatyzmu: „nie zapłacił, więc oszukał”. W wielu sprawach trzeba pokazać, że:

  • decyzja gospodarcza była ryzykowna, ale realna
  • istniały podstawy do zakładania wykonania zobowiązania
  • brak zapłaty wynikał z późniejszych przyczyn
  • nie było fałszywych zapewnień
  • kontrahent znał sytuację albo akceptował ryzyko
  • działania po umowie wskazują raczej na próbę wykonania zobowiązania niż na zamiar wyłudzenia.

Najważniejsze jest odtworzenie momentu zawierania umowy. To wtedy musi istnieć zamiar oszustwa.

Wnioski praktyczne dla spraw w Tarnowie i Krakowie

W sprawach o oszustwo prowadzonych w Tarnowie i Krakowie problem zamiaru ewentualnego pojawia się szczególnie często w sprawach gospodarczych, przy niezapłaconych fakturach, pożyczkach, fikcyjnych inwestycjach, obrocie towarem, działaniach spółek i odpowiedzialności osób pobocznych.

Najważniejsze pytania są zawsze podobne:

  • czy sprawca chciał osiągnąć korzyść majątkową przez wprowadzenie w błąd?
  • czy jedynie przewidywał ryzyko niewykonania umowy?
  • czy zamiar dotyczył całego mechanizmu oszustwa?
  • czy mamy sprawcę, współsprawcę, pomocnika, czy osobę działającą po fakcie?
  • czy dowody pokazują zamiar z chwili czynu, a nie tylko późniejszy skutek?

To właśnie odpowiedzi na te pytania często decydują o granicy między odpowiedzialnością karną, sporem cywilnym i brakiem podstaw do zarzutu.

Podsumowanie

Oszustwo z art. 286 § 1 k.k. jest przestępstwem kierunkowym. Sprawca musi działać w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i chcieć wykorzystać wprowadzenie w błąd, wyzyskanie błędu albo niezdolność pokrzywdzonego. Samo godzenie się na ryzyko, że kontrahent poniesie stratę, zwykle nie wystarcza do przypisania sprawstwa oszustwa.

Inaczej trzeba jednak oceniać pomocnictwo. Przy pomocnictwie do przestępstwa kierunkowego orzecznictwo dopuszcza możliwość zamiaru ewentualnego po stronie pomocnika, ale także wtedy zamiar nie może być domniemany. Musi wynikać z konkretnych, udowodnionych okoliczności.

Potrzebujesz oceny sprawy?

Jeżeli sprawa dotyczy zarzutu oszustwa, kluczowe jest ustalenie, czy w chwili czynu istniał zamiar bezpośredni kierunkowy, czy jedynie ryzyko niewykonania zobowiązania. W praktyce różnica między zamiarem oszustwa a nieudaną decyzją gospodarczą często przesądza o całej linii obrony.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *